full screen background image

Radomiak podąża od zwycięstwa do zwycięstwa

Radomiak Radom pokonał Rozwój Katowice 4:1 w 3. kolejce II ligi. Było to trzecie z rzędu zwycięstwo podopiecznych trenera Jerzego Cyraka w lidze. Postawa fair play jest ważniejsza, niż końcowy wynik meczu.

Radomiak Radom odniósł trzecie zwycięstwo z rzędu, pokonując 4:1 Rozwój Katowice. W tym meczu mogliśmy oglądać bardzo dobrą grę podopiecznych trenera Cyraka. Widać, że w tej drużynie jest pewność siebie, która przekłada się na wynik sportowy.

Zaczęło się spokojnie, ale to Radomiak był częstym bywalcem pod bramką katowiczan. Już na początku sędzia główny tego spotkania, Pan Sebastian Załęski z Ostrołęki, pokazał, że nie będzie tolerował nierozważnej gry, upominając w 5. minucie zawodnika gości. Mimo ataków Radomiaka w 24. minucie meczu przed doskonałą okazją stanął młody i perspektywicznych, Bartosz Marchewka, lecz jego strzał minął prawy słupek bramki, strzeżonej przez Huberta Gostomskiego. W 29. minucie meczu po przypadkowym zagraniu piłki przez Kamila Cupriaka, piłka trafiła w poprzeczkę. 4. minuty później, stu procentową sytuację miał Przemysław Mońka, jednak pojedynek sam na sam wygrał bramkarza „Zielonych”, Hubert Gostomski. Worek z bramkami otworzył w 38. minucie meczu Maciej Filipowicz, który zastąpił w tym meczu kontuzjowanego Dariusza Brągiela. Prekursorem tej akcji był Kamil Cupriak, który uciekł obrońcy Rozwoju i podał do stojącego na 5 metrze, Macieja Filipowicza. Młody zawodnik Radomiaka chwilę rozejrzał się, gdzie stoi bramkarz gości i posłał piłkę w lewą część bramki. Wynik pierwszej części gry już nie uległ zmianie.

Druga połowa zaczęła się dość nieoczekiwanie. W okolicach 50. minuty w polu karnym leżał kontuzjowany Kamil Cupriak, a piłkę posiadali piłkarze z Katowic. W celu możliwości udzielenia pomocy przez sztab medyczny, wybili oni futbolówkę na aut. Po wznowieniu gry, Maciej Świdzikowski chcąc oddać piłkę rywalowi, nadał jej takiej rotacji, że ta odbiła się tuz przed „nosem” wysuniętego bramkarza Rozwoju, Bartosza Golika i mimo jego heroicznej interwencji, piłka wpadła do bramki.

Po szybkiej naradzie kapitan Maciej Świdzikowski podjął decyzję, o oddaniu piłki rywalom, którzy zdobyli bramkę kontaktował. Ta sytuacja na długo pozostanie w pamięciach kibiców i z pewnością odbije się głośnym echem w internecie. Postawa fair play została nagrodzona gromkimi brawami przez kibiców.

Po tej sytuacji zaczęła się stopniowa dominacja „Zielonych”, którzy coraz śmielej atakowali bramkę Bartosza Golika. W 59. minucie spotkania, prawą stroną pognał z piłką Leandro, który w polu karnym został sfaulowany. Faulowany zawodnik był egzekutorem „jedenastki”, podwyższając wynik na 3:1. Kilka minut później najprzytomniej w polu karnym zachował się Kamil Cupraik, który z bliskiej odległości wpakował piłkę do bramki Rozwoju. Cupriak ten mecz może zaliczyć do grona tych udanych. Był bardzo zauważalny w tym spotkaniu, a jego spostrzegawczość dała bramki dla Radomiaka. 10. minut przed końcem spotkania Damian Jakubik napędził stracha Bartoszowi Golikowi trafiając w poprzeczkę, która uchroniła młodego bramkarza przed kolejnym wyciąganiem piłki z „sieci”. Ostatecznie Radomiak pokonał Rozwój 4:1, a na słowa pochwały zasługują piłkarze Radomiaka, nie tylko za wynik, ale przede wszystkim za postawę z 50 minuty meczu.

RADOMIAK RADOM – ROZWÓJ KATOWICE 4:1 (1:0)
Bramki: Filipowicz (38.), Świdzikowski (48.), Leandro (58. – karny), Cupriak (67.) – Płonka (50.)
Radomiak: Gostomski – Jakubik, Klabnik, Świdzikowski, Grudniewski, Cupriak (71. Jabłoński), Bemba, Colina (74. Stanisławski), Mazan, Leandro (65. Rolinc), Filipowicz (77. Winsztal).
Rozwój: Golik – Czekaj, Szeliga, Łączka (61. Tabiś), Płonka (74. Barwiński), Bętkowski (64. Szołtys), Marchewka, Jaroszek (68. Lazar), Kowalski, Mońka, Paszek.
Sędzia: Sebastian Załęski z Ostrołęki
Komentarze